nie jestem nieśmiała, jestem introwertykiem

Nie jestem nieśmiała, jestem introwertykiem

Między introwertyzmem a nieśmiałością często i chętnie stawia się znak równości. Nie jestem nieśmiała, jestem introwertykiem. A to jest różnica. Taka, którą niełatwo dostrzec z boku osobom z mojego otoczenia. Co więcej, z moich obserwacji wynika, że ludzie zwykle nie zadają sobie trudu, aby poznać prawdziwy powód wycofania drugiej osoby. Ale myślę, że dobrym początkiem jest poznać powód wycofania samego siebie. A potem zamanifestować swoją postawę innym, jeśli trzeba :)

Ludzie są przeważnie bardzo szybcy w ocenianiu i przyklejaniu etykietek. Aby oprzeć się etykietowaniu wszystkiego, co się widzi, na pewno przydaje się praktykowanie uważności. Warto również zajrzeć w głąb siebie, poznać siebie, poznać przyczyny takich, a nie innych zachowań. Poznanie siebie daje mądrość; stąd już prosta droga do zrozumienia drugiego człowieka. Dużo więcej poczytasz o tym w moim wpisie Introwertyk, ekstrawertyk – jak żyć w zgodzie z własną naturą i czuć się dobrze. Zachęcam Cię bardzo do lektury tego wpisu jako uzupełnienia niniejszego artykułu.

 

Nieśmiałość – łatka, którą często przykleja się introwertykom

Nie wszyscy introwertycy są nieśmiali. Nie wszyscy ekstrawertycy są nieśmiali. Błędem jest przypisywanie nieśmiałości do któregokolwiek typu osobowości, gdyż są to zupełnie różne aspekty. Tymczasem introwertycy z automatu są oceniani jako osoby nieśmiałe. Dlaczego tak się dzieje? Dlatego, że u jednych i drugich można zaobserwować podobne zachowania. Osoby te:

  • unikają tłumów, dużych zgromadzeń, imprez (wesela, przyjęcia); odczuwają niechęć do imprez integracyjnych,
  • nie otwierają się przed innymi (z wyjątkiem najbliższych przyjaciół); nie lubią mówić o sobie ludziom, z którymi nie czują więzi,
  • sporo czasu spędzają w samotności,
  • nie wypowiadają się często; wolą nie mówić nic, niż uczestniczyć w tzw. small talku,
  • …i generalnie częściej są milczący niż rozgadani.

Jednak nieśmiałość i introwertyzm trzeba bardzo wyraźnie rozgraniczyć. Sama jestem ekstrawertycznym introwertykiem (potrzeba interakcji z innymi jest u mnie niekiedy bardzo silna), jednak w dalszym ciągu wykazuję typowe cechy introwertyka. Więcej słucham, niż mówię, gadki-szmatki o niczym to nie moja bajka i mam niewielkie, ale bardzo selektywne grono bliskich znajomych. Nic z tego jednak nie jest wyrazem nieśmiałości.

 

Dlaczego nie nieśmiałość

Nieśmiałość ma swoje źródło w lęku i jest cechą nabytą. Introwertyzm jest wrodzony, a wybory dyktowane są wewnętrzną potrzebą, życiem w zgodzie z własną naturą. Innymi słowy:

Nieśmiałość to lęk przed społeczną dezaprobatą lub upokorzeniem, podczas gdy introwersja jest preferowaniem takiego środowiska, które nie jest nadmiernie stymulujące. Nieśmiałość jest z natury bolesna, introwersja nie jest.

Susan Cain

Owszem, odczuwam czasem niepewność w sytuacjach społecznych. Badam wtedy dokładnie temat (jestem ciekawska, lubię drążyć :). Sprawdzam, czy to wynika z mojego introwertyzmu, czy skłania się bardziej w kierunku nieśmiałości. Jednak nie boję się ludzi; wręcz przeciwnie, lubię wśród nich przebywać i cenię sobie dobre towarzystwo.

Swoją drogą, podejście obserwatora i badacza jest bardzo ciekawym doświadczeniem. Uważam, że warto zrobić to dla siebie, gdy zauważysz, że reagujesz na coś w taki, a nie inny sposób i chcesz zrozumieć dlaczego.

Dobrą wiadomością dla osób nieśmiałych jest to, że nieśmiałość można pokonać, a fobie społeczne wyleczyć. Nieśmiałość może sprawiać trudności w codziennym funkcjonowaniu, bo robi się coś, co może być sprzeczne z potrzebami (ktoś może chcieć i potrzebować wyjść do ludzi, ale lęk sprawia, że tego nie robi). Natomiast będąc introwertykiem, jestem szczęśliwa; znam siebie, świadomie wybieram gdzie chcę być, kiedy chcę się odezwać, żyję w zgodzie ze sobą i nie próbuję być inna na siłę.

 

Introwertyk a interakcje społeczne

Będąc introwertykiem, z natury nie jestem gadatliwa, kiedy przebywam w większej grupie. I nie jest tak dlatego, że boję się odezwać. Odzywam się wtedy, kiedy uznam, że mam coś wartościowego do powiedzenia. Bycie głośnym i gadatliwym nie jest także równoznaczne z byciem pewnym siebie. Jestem pewna siebie i mocno asertywna, choć nie demonstruję tego głośnym zachowaniem.

Lubię ludzi i lubię wśród nich przebywać. Lubię introwertyków i ekstrawertyków; wśród jednych i drugich mam dobrych znajomych. Dobrze się czuję pracując w zespole i doceniam atmosferę panującą w zgranej grupie. Jednak nie lubię tłumów i dużych zgromadzeń i czasem muszę się odciąć od innych osób zupełnie, aby pobyć sama. Po interakcji z innymi potrzebuję wycofania i czasu tylko dla siebie, aby naładować baterie i mieć energię na dalsze spotkania. Wszystko musi być w równowadze.

 

Cisi ludzie mają najgłośniejsze umysły.

Stephen Hawking

 

Introwertyk a samotność

Przebywanie w samotności (stanowiące równowagę dla przebywania wśród ludzi) jest mi, jako introwertykowi, bardzo potrzebne. Nie oznacza to, że jestem typem samotnika. Po spotkaniach z ludźmi potrzebuję po prostu czasu na odzyskanie energii. Dodatkowo odczuwam bardzo silną więź z naturą. Jeśli więc mogę przebywać sama lub jedynie z bliską osobą, na łonie natury, to jestem wtedy zupełnie szczęśliwa.

Będąc sama nigdy się nie nudzę. Mam mnóstwo zainteresowań i kocham czytać. Cenię sobie spokojny wieczór z książką, nastrojową lampką, z pisaniem lub organizowaniem. Często w słuchawkach na uszach. I kotem u boku :)

 

Nie ma żadnej współzależności między byciem najlepszym mówcą, a posiadaniem najlepszych pomysłów.

Susan Cain

 

Introwertyk w pracy

Jako introwertyk w pracy, obserwowałam, że wyżej punktowano z reguły osoby, które były bardziej przebojowe i umiały czarować słowami. Ktoś, kto miał tak zwane gadane, często był postrzegany lepiej niż ten bardziej milczący, niezależnie od tego, czy to co mówił niosło ze sobą jakąś wartość, czy nie. Miałam wrażenie, że brakowało świadomości faktu, że jeśli ktoś jest bardziej milczący, nie oznacza to, że nie ma nic mądrego do powiedzenia.

Tutaj również warto pamiętać, że oszczędność w mówieniu mogła być mylnie odbierana jako nieśmiałość. Tymczasem introwertyk nie ma w zwyczaju mówić, co mu ślina na język przyniesie. Jeśli jesteś pracodawcą lub menedżerem i masz w zespole introwertyka, wiedz, że to dobry obserwator i słuchacz. Jeśli już coś mówi, możesz liczyć na to, że jest to przemyślane, a decyzje, jakie podejmuje, dobrze przeanalizowane. Warto to mądrze wykorzystać.

 

Pamiętaj, by nie oceniać pochopnie

Zarówno introwertycy, jak i ekstrawertycy mogą być nieśmiali. Ale to tych pierwszych ocenia się właśnie w ten sposób i jest to jeden z największych mitów dotyczących introwersji. Wiem, że łatwo jest oceniać pochopnie, ale trzeba brać pod uwagę, że można się w takiej ocenie bardzo pomylić.

Napisałam ten artykuł, aby zwiększyć ogólną świadomość na temat introwertyków i tego, że nie wszystkich można mierzyć jedną miarą. Każdy z typów osobowości posiada swoje wyjątkowe cechy. Wpisem tym chcę również zachęcić Cię do przemyśleń – jeśli zawsze myślałeś o sobie, że jesteś nieśmiały, może się okazać, że wcale tak nie jest :)

Poznanie siebie przynosi akceptację. Ta wiedza jest potrzebna, aby lepiej zrozumieć zarówno siebie, jak i innych ludzi. Im lepsze zrozumienie, tym mniej nieporozumień i nadawania nieprawdziwych znaczeń.

 

Jeśli chcesz się podzielić swoim zdaniem na ten temat, zachęcam Cię do komentowania :)


Uważasz, że wpis jest wartościowy? Podziel się nim z innymi przy pomocy tych malutkich przycisków poniżej. Niech przyda się komuś jeszcze :)

18 komentarzy

  • Avatar
    katsin

    Nie jestem zwolenniczką tego podziału. Wiem, że introwertyzm może się czasem przenikać z ekstrawertyzmem. Jednak wydaje mi się, że każdy człowiek jest jednocześnie jednym i drugim, a wszystko zależy od sytuacji, w której dana osoba się znajduje oraz ukształtowania społecznego (doświadczeń, relacji ect.). Nigdy nie potrafiłam się „zakwalifikować” i bardzo często samookreślenie osób z mojego otoczenia jest zupełnie inne, niż moja spojrzenie na te osoby (postrzeganie zewnętrzne różni się od wewnętrzego). Oczywiście jest to zapewne jakoś udowodnione badaniami naukowymi i innymi alizami. Ok. Mnie to nigdy nie przekonywało – zresztą tak jak mowa ciała :D

    • Marta
      Marta

      Rozumiem :) Oczywiście, że nie ma typów „czystych”, nikt nie jest w 100% introwertykiem lub ekstawertykiem. Każdy jest mieszanką obu typów, jednak zasadnicza różnica polega na tym, skąd dana osoba czerpie energię. Jednak nie jest to coś, co można nabyć, mamy to „wgrane” od urodzenia i związane jest z funkcjonowaniem naszego mózgu. Rozumiem jednak, i szanuję, że każdy może mieć własne zdanie na ten temat. Pozdrawiam :)

      • Avatar
        Love Your Healthy Life

        Przeczytałam tekst i przeczytałam komentarze. I… teraz postawię tezę. A gdyby tak nie było nazewnictwa? Co by wtedy było? My ludzie, na tym poziomie istnienia, wszystko nazywamy, przypinamy czemuś łatkę, żeby moc zrozumieć nadajemy nazwę. A gdybyśmy nie mogli nazwać, czy przeszli byśmy na poziom czucia? Jeśli tak, jakby to było? Może pomysł na kolejny artykuł😉

        • Marta
          Marta

          Ciekawe spostrzeżenia :) Zgadza się, wszystko nazywamy, bo umysł to lubi. Ale żeby poczuć piękno kwiatu, nie musimy znać jego nazwy. Czy gdyby nie było nazw, poczulibyśmy wyjątkowość drugiej osoby? I zrozumienie dla niej? Zrozumienie, że nie każdy funkcjonuje tak samo, bo każdy jest inny i ma inne potrzeby? Tego nie wiem. Ale wydaje mi się, że do tego potrzebna jest świadomość (wiesz, co mam na myśli ;). A nie każdy jest na taką świadomość gotowy. Temat na pewno wart przemyślenia :)

  • Avatar
    Kasia

    Tutaj w punkt: „Odzywam się wtedy, kiedy uznam, że mam coś wartościowego do powiedzenia. ” Mam dokładnie tak samo. Lubię słuchać i lubię siedzieć w gronie znajomych od czasu do czasu. Jednak nie czuję potrzeby wyrażania ” strumienia świadomości”, jeśli nic nie wnosi.
    Niestety, ale dużo osób nieśmiałych identyfikuje się jak introwertycy. Stąd łatwiej społeczeństwu przyjąć, że jeśli ktoś jest mniej aktywny towarzysko, to musi być nieśmiały – mus być introwertykiem.
    Czasem zastanawiam się jak duży wpływ będzie miało bycie introwertykiem na moją pracę, jednak jak wszystko, tak i introwertyk musi nauczyć się czasem sztuki ‚small-talk’u’m który pomaga w kontaktach, a te z kolei mogą wpłynąć na karierę.

    • Marta
      Marta

      Zgadzam się ze wszystkim, co napisałaś :) Jeśli chodzi o small talk – możemy tego nie lubić, ale czasem po prostu jest to niezbędne, chociażby w pracy lub chociażby przez grzeczność. Introwertyk ceni sobie głęboką konwersację, jednak nie oznacza to, że nie może uprawiać small talku, jeśli sytuacja tego wymaga. Z nieco większym wysiłkiem, ale da się :)

  • Avatar
    Ula - wmojejnaturze.pl

    Może i jestem trochę nieśmiała (albo to łatka przyklejona mi w dzieciństwie, której nie umiem do końca odkleić), ale na pewno jestem introwertykiem. Zdecydowanie najlepiej odpoczywam w samotności. Choć lubię ludzi, to zawsze po dłuższym przebywaniu między nimi muszę odpocząć, pobyć ze sobą sam na sam. W samotności nigdy się nie nudzę, z ludźmi czasem tak:)

    • Marta
      Marta

      W tłumie ciężko o „głęboką konwersację”, którą lubią introwertycy, może dlatego tak jest :) I właśnie dlatego obalam mity, bo introwertyk to może być osoba super pewna siebie, która ma dużo do powiedzenia, tylko musi trafić na odpowiedniego odbiorcę (lub odbiorców) :)

  • Avatar
    Kasia

    Myślę, że najgorszy problem to jak szybko się ludzie obrażają o byle co i nawet nie chca dać sobie wytłumaczyć. Każdy z nas ma wady i najważniejsze to o nich wiedzieć.

    • Marta
      Marta

      Myślę, że z automatu przyjmujemy, że ktoś miał złe intencje, a często wcale tak nie jest. Warto więc nauczyć się domniemywać dobre intencje, bo nie zawsze to, co nam się w pierwszej chwili wydaje, jest prawdą :)

  • Avatar
    isabellart.pl

    A ja zawsze wszystko zwalałam na nieśmiałość, próbowałam zrobić tego linię obrony. Jednak nie do końca się to wszystko zgrywało, bo raz jestem nieśmiała, a raz pewna siebie mknę przed siebie ile tylko znajdę sił. Przeczytałam i jakbym czytała o sobie, czyli jednak jestem ekstrawertycznym introwertykiem. Człowiek uczy się całe życie! :)

  • Avatar
    Ja Optymistyczna

    Czasem się zastanawiam, czy jestem bardziej intro- czy ekstrawertyczką. Lubię niby opowiadać o sobie i dzielić się swoimi przemyśleniami, ale na przykład… na blogu albo w rozmowie face to face. Na imprezach rodzinnych się nie odzywam – i to wcale nie znaczy, że się źle bawię! Bardzo lubię być z ludźmi,ale raczej nie udzielam się – to chyba jednak jestem nieśmiała.

    • Marta
      Marta

      Bardzo łatwo nadać komuś łatkę :) Jeśli ktoś nie trajkocze jak najęty i nie jest głośny, to od razu jest „nietowarzyski”. Tymczasem co złego jest w tym, że ktoś jest bardziej milczący? Zupełnie nic. Cieszyłabym się, gdyby więcej ludzi to rozumiało :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *