troska o siebie

JAK TROSKA O SIEBIE ZACZAROWAŁA MOJE LATO

Troska o siebie zaczarowała moje lato. Sprawiła, że zaczęłam w pełni cieszyć się tą porą roku, której od dawna nie lubiłam. Nie lubiłam lata. Wiedziałam dlaczego, ale zawsze traktowałam tę sytuację jako coś, co po prostu takie jest i niewiele można z tym zrobić. Wydawało mi się, że nie mogę tego zmienić, bo to nie jest zależne ode mnie, tylko od czynników zewnętrznych. Później zrozumiałam, że jest wręcz odwrotnie.

Pisałam już kiedyś, że uważność zmienia wszystko. Uważność pozwoliła mi wsłuchać się w siebie i zatroszczyć się o siebie. Ta troska zaczarowała moje lato.

 

A ja nie lubię lata

Takie były moje słowa, za każdym razem, gdy podczas rozmowy ktoś mówił jak bardzo nie może się doczekać tej pory roku. Nie czułam tego zupełnie. Mnie, na myśl o lecie, robiło się słabo. W ciągu kilku ostatnich lat tak właśnie było – nadejście lata budziło we mnie niechęć wymieszaną z niepokojem.

Nie lubiłam lata. Nie znosiłam go. Wyobrażenie lata miało ten sam scenariusz. Było kilka powodów takiego stanu rzeczy. Dwa podstawowe to: ekstremalne przeciążenie w pracy i zupełny brak odporności na upały. Jedno i drugie sprawiało, że nie miałam siły, ani szczególnej ochoty na rozrywki, wycieczki, spotkania z przyjaciółmi. A nagromadzony przez pracę stres ciężko było odreagować nawet podczas urlopu.

Ostatnie lato, poza nielicznymi miłymi momentami, nie należało do wyjątków. To musi się zmienić, myślałam. Nie chcę zastanawiać się jak przetrwać lato, chcę się nim cieszyć od początku do końca.

Postanowiłam, że zrobię co w mojej mocy, aby każde następne lato było dla mnie piękne.

 

Wszystko dzieje się po coś

Tak właśnie uważam. Wszystko dzieję się po coś. Często nie potrafimy odnaleźć sensu, kiedy dzieje się coś negatywnego. W moim przypadku też tak było. Później to zobaczyłam – negatywne zdarzenia w moim życiu sprawiły, że teraz jestem w tym miejscu. One musiały mnie do niego zaprowadzić.

To, że stałam się osobą uważną, pozwoliło mi to dostrzec i zrozumieć. Wcześniej dostawałam sygnały, ale nie umiałam ich odczytać. Lato było paskudne. Praca mnie wykańcza. Czułam się źle, bo nie mogłam zmienić świata. Ale to nie świat miał się zmienić. Tylko ja.

W moim procesie zmian, w drodze, którą zdecydowałam się pójść, dużo dało mi zrozumienie, że osobą, która jest dla mnie najważniejsza na świecie, jestem ja. I nikt nigdy nie przekona mnie, że powinno być inaczej. Tylko ja jestem w stanie zatroszczyć się o siebie najlepiej i dać sobie najwięcej miłości.

 

Regeneracja i harmonia

Według ajurwedy, najstarszej nauki o życiu, aby zachować zdrowie, musi istnieć równowaga na poziomie fizycznym, psychicznym i duchowym. Moje zdrowie nie miało się dobrze, a zbliżało się lato – czas, który na pewno nie zapowiadał poprawy sytuacji, a co najwyżej – jeszcze gorsze samopoczucie. Tak więc moim zadaniem było zadbać o harmoniczne działanie we wszystkich trzech aspektach: ciała, umysłu i ducha. Człowiek bowiem nie składa się tylko z ciała, nie jest również swoim umysłem. Dbać należy więc o wszystko, z jednakową troską.

Aby lepiej się poczuć, musiałam zadbać o regenerację i zmiany w kilku obszarach.

 

Życie zawodowe

Największe wyczerpanie energetyczne generował charakter mojej  pracy. Od jakiegoś czasu mój rozwój zawodowy przestał zmierzać w kierunku, w jakim bym chciała, co generowało dodatkowy stres. Postanowiłam, że nie dopuszczę do tego, aby praca negatywnie wpływała na moje zdrowie. Cel osiągnęłam na długo przed początkiem lata. Wymagało to zajrzenia głęboko do swojego wnętrza, posłuchania tego, czego naprawdę chcę i potrzebuję, co jest dla mnie dobre, a co mi szkodzi. Osiągnięcie tego celu wymagało ode mnie akceptacji i odwagi. W tym czasie powstał także wpis o work-life balance, w którym szczególnie podkreślam, jak ważne jest zadbanie przede wszystkim o siebie.

Pisanie bloga to również praca. Uwielbiam mojego bloga, uwielbiam pisać i dzielić się z Wami tym, co pozytywne, zarówno na blogu, jak i Facebooku, czy Instagramie. I tutaj, w blogowaniu, muszę być bardzo uważna :) Na wszystko to trzeba poświęcić ogromną ilość czasu. Muszę więc pamiętać o harmonii także w tym przypadku.

 

Co mi mówi mój organizm?

Osiągnięcie zdrowego balansu między pracą, a nie-pracą to bardzo dużo, jednak nie wszystko. Mój organizm nie toleruje letnich temperatur. 24 stopnie i już było dla mnie za gorąco. I jak tu przetrwać lato? Myślałam, że po prostu tak mam i nie zastanawiałam się dlaczego. I tu również pomogła mi mądrość ajurwedy.

Dowiedziałam się jakim jestem typem według ajurwedy i wiem już dlaczego mój organizm jest wrażliwy na upał i silne słońce. Dzięki temu mogłam dostosować dietę, a nawet dobrać odpowiednie kolory ubrań, tak, aby łatwiej mi było radzić sobie z wysoką temperaturą. Wiosną zaczęłam również praktykować jogę, która okazała się cudownym sposobem na poprawę kondycji całego organizmu, a także umysłu i ducha.

 

Umysł i dusza – spokój i piękno

Umysł, podobnie jak ciało, potrzebuje odpoczynku, regeneracji, wakacji, troski. Potrzebuje dobrego snu i pozytywnych bodźców. Umysł introwertyka musi być chroniony przed nadmiarem stymulacji. I również w tym obszarze warto poznać siebie, o czym pisałam tutaj. W ciągu moich wakacji tylko dwa razy byłam w miejscu, w którym tłoczno było od turystów. Im bardziej unikam takich miejsc, tym moje lato jest piękniejsze.

Zaczęłam zwracać uwagę na to, czym karmię mój umysł. Całkowicie odcięłam się od ciężkich, mrocznych, negatywnych filmów i książek. Uważniej wybieram muzykę, której słucham – na mojej playliście znajdują się tylko lekkie, kojące, pozytywne kompozycje. Propozycjami takich utworów podzieliłam się we wpisach z serii Muzyka kojąca duszę: miłość i lato nad morzem.

To, co prawdziwie kocha moja dusza, to kontakt z naturą. Wtedy odczuwam prawdziwą więź z życiem, które mnie otacza. Kiedy tylko się dało, spędzałam czas blisko natury, na spacerach pełnych uważnej obserwacji, na wypoczynku wśród kwiatów i drzew, na obserwacji nieba. Częścią mojej codzienności stały się też medytacje i afirmacje.

 

Magia lata ukryta w codzienności

Zamiast koncentrować się na tym, co do tej pory w lecie mi przeszkadzało i narzekać na taki stan rzeczy, postanowiłam skupić uwagę na tym, co jest w nim wyjątkowe. Czyli zamiast negatywności, wzmacniać pozytywność :) Zauważać i czerpać z tego radość. I nie musiałam w tym celu nigdzie daleko wyjeżdżać, ani wydawać mnóstwa pieniędzy, gdyż były to rzeczy, które stanowiły część mojej codzienności.

Lato jest fantastyczne, ponieważ:

  • przynosi jasne, spokojne wieczory i czystą energię wczesnego poranka,
  • maluje najpiękniejsze zachody słońca,
  • serwuje witaminowe bomby z truskawek, malin, borówek,
  • obdarza pięknymi kwiatami z łąk i ogrodów,
  • umila spotkania z przyjaciółmi,
  • zaprasza na wieczorne koncerty świerszczy i żab,
  • pozwala wychodzić na dwór z mokrymi włosami,
  • … i biegać boso po trawie… :)

Moje lato było i dalej jest pięknym latem. Obserwowałam zarówno to, co działo się na zewnątrz, jak i wewnątrz. Trudniejsze momenty były kolejnymi znakami i wartościowymi lekcjami. Wszystko dawało okazję i szansę do praktyki uważności i do pracy nad lepszą wersją siebie. I tak naprawdę nie zmieniłam lata, było sobą, jak zawsze :) Zmieniłam siebie.

 

Co najbardziej wartościowego zapamiętasz ze swojego lata? Czy to jakaś rzecz, przeżycie, nauka? Podziel się ze mną w komentarzu :)


Uważasz, że wpis jest wartościowy? Podziel się nim z innymi przy pomocy tych malutkich przycisków poniżej. Niech przyda się komuś jeszcze :)

14 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *