o porównywaniu się i radości życia

O PORÓWNYWANIU SIĘ I RADOŚCI ŻYCIA

Pierwotnie wpis nosił tytuł “Jak przestać się porównywać”, ale uważam, że nie ma na to odpowiedzi. Postanowiłam napisać więc o porównywaniu się i radości życia. Choć tytuł może brzmieć jak paradoks, to jedno i drugie może ze sobą współistnieć. Pod warunkiem, że nauczysz się opierać negatywnym wpływom tego mechanizmu. Chcę Ci pokazać, że jest to możliwe.

Porównujemy się, czy nam się to podoba, czy nie. Wyzwala się to w nas automatycznie. Porównujemy się jako istoty społeczne. Może to być dla nas punkt odniesienia, pomagający na przykład decydować o przynależności do jakiejś grupy. Jest wiele stron tego zjawiska, ale ani nie jest ono chorobą, ani złem, które trzeba zwalczać. 

Porównywanie się może mieć aspekty pozytywne i negatywne. Nawet te negatywne mogą posłużyć nam dobrze, jeśli odpowiednio się przygotujemy. Więc zamiast przestać się porównywać (co jest walką z wiatrakami), wybierz sposób, w jaki na to odpowiesz.

Nie namawiam zatem, aby przestać się porównywać, gdyż uważam, że nie jest to możliwe. Zamiast tego, chcę Ci pokazać, że nie musisz tracić przez to radości z tego kim jesteś, ani gdzie jesteś. Więc jak sprawić, żeby zachować przy tym radość życia? Na początek warto się przyjrzeć plusom i minusom porównywania.

 

Pozytywne aspekty porównywania się z innymi

Mechanizm porównywania się może być naszym sprzymierzeńcem w przypadkach, kiedy chcemy: 

  • Znaleźć swoje miejsce wśród ludzi, z którymi będziemy czuć się dobrze

Jesteśmy istotami społecznymi i potrzebujemy innych ludzi. Jedną z potrzeb człowieka jest potrzeba przynależności, do jakiejś społeczności, czy grupy. Porównywanie się pozwala nam ocenić, czy do tej grupy pasujemy. Stanowi pewien punkt odniesienia, według którego przewidujemy, czy odnajdziemy się w tym miejscu i z tymi osobami. Przyglądamy się innym w odniesieniu do siebie aby odkryć, czy łączą nas wspólne wartości.

  • Czerpać inspirację i rozwijać się 

Uwielbiam rysować. Jest wielu artystów, których prace podziwiam. Porównując moje umiejętności (mimowolnie) pierwsza moja myśl to “nigdy nie będę tak rysować, to nierealne”. Ale świadomość tego, że ktoś inny musiał ciężko pracować, aby dojść do miejsca, w którym się znajduje, bardzo dużo zmienia. Ja mogę być na początku lub w połowie tej drogi. Więc zamiast się zniechęcać, zainspirowałam się. Pracowałam nad rozwojem moich umiejętności. Minęło trochę czasu. Nadal podziwiam prace innych artystów. Ale podziwiam również moje rysunki, które dzięki mojej pracy, stawały się coraz lepsze. Ta droga była cenna, a porównywanie się nie odebrało mi radości tworzenia, tylko dało inspirację.

  • Nadać kierunek swoim dążeniom

Punkt, który częściowo wiąże się z powyższym. A więc porównywanie się może być dobre, kiedy druga osoba nas inspiruje i chcemy podążać podobną drogą, gdyż prezentuje ona wartości, które chcemy w sobie rozwijać. Poza tym porównując się, możemy też czasem dostrzegać, jacy nie chcemy być. Jeden i drugi przykład działa motywująco i służy naszemu rozwojowi. Porównując się, możemy nadać kierunek swoim dążeniom. Decydować, czy ścieżka, którą idzie ktoś inny będzie dla nas dobra, czy wręcz przeciwnie.

 

Negatywne aspekty porównywania się z innymi

Porównywanie się z innymi dotyczy niemal wszystkiego: ubrań, mieszkań, zarobków, gadżetów, miejsc, w których spędzamy wakacje… A także fryzur, dzieci, samochodów, stanowisk, liczby znajomych na Facebooku… mnożyć można w nieskończoność.

Tego typu porównania mogą wyzwalać zazdrość, zawiść, obniżać poczucie własnej wartości, czy sprawiać, że życie wydaje się szare i nudne. Nieadekwatne porównywanie się to najlepszy sposób, aby poczuć się gorzej.

 

Media społecznościowe

Dużą rolę w tym, aby ludzie czuli się gorzej, odgrywają media społecznościowe. A raczej to, jak się z nich korzysta. Łapiesz się czasem na tym, że masz fantastyczny humor, dopóki nie zajrzysz na Facebooka? Pora coś z tym zrobić.

Facebook

Dla blogera Facebook to niejako konieczność. Jednak opiekowanie się fanpagem bloga należy do tej przyjemnej części odwiedzania Facebooka. Lubię dzielić się pozytywnymi treściami i wymieniać poglądy z czytelnikami, poznawać ich opinie i doświadczenia.

Czas spędzony na Facebooku ograniczam do absolutnego minimum (tyle ile wymaga praca blogera). Zalew informacji, które mnie zupełnie nie interesują jest dla mnie po prostu zbyt męczący. Niewiele daje ustawianie preferencji i obserwowanie wybranych stron, gdyż dalej będę widziała masę reklam i postów sponsorowanych. Zaglądam więc tam w ściśle określonym celu, przy okazji pilnując, żeby nie zacząć scrollować z automatu. 

Właśnie takie bezmyślne scrollowanie zwykle jest początkiem pogorszenia humoru. A często tak właśnie wiele osób zaczyna swój dzień – od odpalenia Facebooka i sprawdzenia, co u “znajomych”.

Zastanów się, co tak naprawdę Ci to daje? Jak wpływa na Ciebie widok zdjęć z czyichś zagranicznych wycieczek lub nowych, drogich zakupów? Jeśli nie sprawia, że czujesz się gorszy, to świetnie. Ale czy wnosi do Twojego życia jakąś wartość? Przeglądając Facebooka wiele osób porównuje to, czego nie ma, z tym, co ma ktoś inny. Czyjeś życie wydaje im się bardziej kolorowe, beztroskie i szczęśliwe. Ale czy na pewno tak jest?

Pamiętaj, że Facebook to nie prawdziwe życie. Nie można stwarzać z kilku zdjęć czyjejś całej rzeczywistości. To tylko Twoje wyobrażenia, iluzja, złudzenie. 

Zadaj sobie pytanie, jakiego typu treści naprawdę Cię interesują. Które z nich są dla Ciebie wartościowe? Czy znajdujesz je na Facebooku? Wybór tego jakie treści do Ciebie docierają w ogromnym stopniu zależy od Ciebie. Z Facebooka naprawdę można się wylogować, nic przy tym nie tracąc :)

Instagram

Instagram jest medium, które mi odpowiada i z którego chętnie korzystam. To dla mnie morze inspiracji, a przede wszystkim kontakt z fantastycznymi ludźmi o podobnych zainteresowaniach. Nie mam tam konta prywatnego, tylko blogowe. Dlatego też trafiają do mnie takie treści, jakie chcę żeby trafiały, a reklam jest na tyle mało, że łatwiej je ignorować.

Zauważam jednak, że są osoby, na które źle wpływa widok zdjęć przedstawiających piękne, wysportowane ciała, egzotyczne miejsca, czy “kawowe układanki” z kwiatami, książkami, pościelą i pupilem. Warto pamiętać, że wiele z tego typu zdjęć, to czyjaś praca lub pasja. Część osób lubi pokazywać momenty spontaniczne, część wyrażać się w formie zdjęć artystycznych i poukładanych. I tak jak w przypadku Facebooka – Instagram to nie prawdziwe życie i nie ma sensu źle się czuć z powodu, że “ja tak nie mam”. Jeśli widok niektórych zdjęć Cię dołuje, wystarczy nie obserwować danych profili.

Jeśli to medium nie wnosi niczego pozytywnego do Twojego życia, zrezygnuj z korzystania. Instagram, podobnie jak Facebook, czy inne medium społecznościowe, ma być dla Ciebie, a nie Ty dla niego. Jeśli nie dodaje do Twojego życia wartości, po prostu z niego nie korzystaj. Nie bój się, że coś Cię ominie. To, co omija Cię w prawdziwym życiu, kiedy to wirtualne zabiera Twój czas, ma o wiele większe znaczenie.

 

“Kwiat nie myśli o rywalizacji z kwiatem, który rośnie obok. Po prostu kwitnie.”
z nauki Zen

Natura nieustannie uczy nas mądrości. Można sprawić, że porównywanie się nie ukradnie Ci radości. Zamiast rywalizować, skoncentruj się na swoich zaletach i konsekwentnie idź do przodu.

 

Kluczem jest uważność

Bycie świadomym uwalnia od pułapki porównań. Tak więc pierwszym i najważniejszym krokiem jest w ogóle zauważenie tego, że właśnie zaczynasz się porównywać. Przeważnie robimy to zupełnie nieświadomie. W momencie kiedy to zauważysz, możesz wybrać swoją reakcję i dalsze działanie. 

Wiem jak wygląda moje życie i mogę skoncentrować się na tym, co w tym moim życiu jest cenne i daje mi radość. Nie wiem natomiast jak naprawdę wygląda życie innych (przecież zdjęcia pokazywane na Facebooku stanowią zaledwie jakiś jego wycinek). 

Pamiętaj, że każdy człowiek jest inny i nikt nie jest doskonały. Nikt nie wiedzie idealnego życia, wolnego od wszelkich trosk. Jeśli ktoś jest szczęśliwy, to znaczy, że cieszy się tym, co ma. Nie chodzi o to, żeby czuć się lepiej, bo ktoś może mieć gorzej. Chodzi o to, żeby z uwagą przyjrzeć się sobie, swojemu życiu i swoim prawdziwym potrzebom. One powinny wyznaczać Twój kurs, a nie to, co mają inni lub co jest aktualnie modne. I również nie to, co wydaje Ci się, że chcesz mieć.

 

Jak pokonać negatywny wpływ porównywania się i dostrzec w swoim życiu więcej barw

Pierwszy krok masz już za sobą – zauważyłeś, że się porównujesz. Następnie oceń, jaki ma to na Ciebie wpływ. Czy napędza Cię do działania i sprawia, że chcesz się rozwijać? Czy raczej dołuje i zniechęca? Jeśli to drugie, mam dla Ciebie kilka propozycji:

  • Zaakceptuj siebie, takim, jaki jesteś. Jeśli ktoś siebie kocha, żadne porównania nie zepsują mu radości z tego, kim jest. 
  • Zrób listę swoich zalet i wszystkiego, co w sobie lubisz. Możesz zapytać kogoś bliskiego, co lubi w Tobie. Czasem spostrzeżenia innych są naprawdę zaskakujące :)
  • Praktykuj wdzięczność. Porównywanie się często zwraca Twoją uwagę na to, czego nie masz. Wdzięczność – na to co masz. Dzięki niej, dobra w Twoim życiu nieustannie przybywa.

Twoją uwagę chciałabym zwrócić przede wszystkim na punkt ostatni. O Sztuce wdzięczności pisałam już wcześniej, ale temat ten jest i zawsze będzie aktualny. Jest to najprostszy, cudowny wręcz sposób, by dostrzec w swoim życiu więcej radości i kolorów.

Tak więc możesz ograniczać „wyzwalacze” niższej samooceny (ograniczając czas spędzony w mediach społecznościowych) oraz koncentrować się na tym, co wartościowe w tobie i Twoim najbliższym otoczeniu.

 

Nie musisz brać udziału w wyścigu

Życie to nie zawody, choć wiele osób zachowuje się, jakby właśnie nimi było. Jednak Ty w tych zawodach nie musisz brać udziału. Miarą wartości człowieka nie są dobra materialne, które gromadzi, ani tytuły, jakie zdobywa.

Czerp radość ze swojego życia, doceniaj i dziękuj. Czerp radość z bycia prawdziwym sobą i ciesz się swoją wyjątkowością. A porównania? Nie będą miały nad Tobą żadnej władzy :)

 

A może podzielisz się ze mną swoją opinią na ten temat? Chętnie ją poznam :)


Uważasz, że wpis jest wartościowy? Podziel się nim z innymi przy pomocy tych malutkich przycisków poniżej. Niech przyda się komuś jeszcze :)

28 komentarzy

      • Avatar
        puch ze słów

        Witam. Póki prawdziwie nie pokochamy siebie to będzie porównywanie te negatywne… Póki nie ukochany tego naszego wewnętrznego dziecka (o czym wspominam u siebie w nowym wpisie) to będzie porównywanie negatywne nadal… Nasze wnętrze czeka na nas i zapewnia nas że jesteśmy wyjątkowi tylko że my często tego nie słyszymy, bo świat jest za głośny .. .. pozdrawiam :)

        • Marta
          Marta

          Witaj :) W pełni się z Tobą zgadzam! Jeśli kochamy siebie, żadne porównywania nam nie straszne, możemy się porównywać do woli i z uśmiechem, bo zawsze wybierzemy siebie. Serdecznie pozdrawiam :)

  • Avatar
    Paulina

    Zgadzam się, każdy z nas się porównuje z innymi. Ważne co z tym zrobimy. Kiedy przeglądam np. Instagram i coś/ktoś zaczyna mnie drażnić, smucić, to jest to dla mnie sygnał do zastanowienia się, czy może ja też chciałabym tak żyć, coś mieć. Zastanawiam się, czy tak na serio tego chcę/potrzebuję i jak mogę to osiągnąć, co zrobić, żeby coś mieć. I podejmuję decyzję, czy wchodzę w to, czy odpuszczam. :)

    • Marta
      Marta

      Dokładnie tak, trzeba wyłapać ten sygnał, że coś jest nie tak, że coś mnie dołuje, a potem to rozpracować. Często po głębszym zastanowieniu się można dojść do wniosku, że tak naprawdę wcale tego nie chcę, nie potrzebuję lub nie pasuje to do mnie :)

    • Marta
      Marta

      Media społecznościowe często dołują, bo tam przeważa świat wykreowany, na pokaz. Warto o tym pamiętać. Można ograniczyć korzystanie z nich, można się uodpornić, jest kilka sposobów, żeby pokonać to poczucie winy :)

  • Avatar
    Ania

    Odnoszę wrażenie, że ostatnio jest prawdziwy wysyp artykułów o porównywaniu się… Fajnie, że jako jedna z niewielu chyba osób podajesz i negatywne, i pozytywne aspekty porównywania! Teraz wszyscy o tym piszą, traktują jak największe zło, ale przecież porównywanie się jest obecne w naszym życiu od zawsze… Już w szkole jesteśmy porównywani, ba, nawet na placu zabaw, zanim pójdziemy do szkoły. Skoro inni nas porównują, to pewnie podświadomie łapiemy informację, że tak się po prostu robi, więc bezwiednie zaczynamy to robić samodzielnie. Ja mam o tyle szczęścia, że od zawsze słyszałam od mojej mamy „patrz na siebie”, aż w końcu zaczęłam wprowadzać jej słowa w życie. Dzisiaj nie porównuję się na zasadzie „a ten ma lepiej, bo był na wakacjach na egzotycznej wyspie”, ale porównuję się np. w pracy. Oczywiście szukam osoby w podobnym do nie położeniu, wykonującej podobne obowiązki i porównuję jak wygląda nasza praca. Jeśli ja wypadam słabiej w tym porównaniu, to zastanawiam się dlaczego i czy jestem w stanie coś zmienić na lepsze. Nie? To trudno, a jeśli tak, to tylko na tym skorzystam! :) Wszystko jest dla ludzi, tylko trzeba umieć z tego korzystać ;)

    • Marta
      Marta

      To jest właśnie ciekawe, jak zaczęłam pisać ten artykuł, to wszędzie gdzie się nie obróciłam, napotykałam ten temat! :) Ale nie chciałam rezygnować z tego powodu. Poza tym nie mogłam się zgodzić z opiniami, że to jest tylko złe i straszne (jedna strona medalu). Porównywanie towarzyszy nam od piaskownicy i po prostu jest obecne w naszym życiu. Trzeba tylko pilnować, żeby tego życia nie uprzykrzało, ani nam, ani innym. Dziękuję za podzielenie się swoją opinią :)

  • Avatar
    Maciej Pawlik

    Marta, zjawisko o jakim piszesz tylko spotęgowało się w ostatnim czasie. Z jednej strony można powiedzieć, że media społecznościowe wprowadziły je na kompletnie nowy poziom, jednak kiedy pomyślę o polskich komediach takich jak „Sami swoi” czy „Sprawa się rypła@ to pokazują one rywalizację pomiędzy sąsiadami o to, kto ma więcej. Zjawisko to jest więc dużo starsze niż można by przypuszczać przeglądając Instagram. Wszystko wiąże się z jedna z kluczowych potrzeb, mianowicie poczuciem znaczenia. Każdy chce być znaczący na przeróżne sposoby. Zazwyczaj chęć wybicia się ponad przeciętność jest jednak niewystarczająca i powoduje frustrację.

    • Marta
      Marta

      Zjawisko to jest chyba tak stare, jak stara jest ludzkość :) A media społecznościowe, konsumpcjonizm, reklamy atakujące z każdej strony – w czasach, w których żyjemy obecnie, mamy po prostu więcej bodźców, które takie negatywne porównywanie się wyzwalają. Dziękuję za komentarz! :)

  • Avatar
    Zofia Filozofka

    W porównywaniu się trzeba zachować umiar. Miałam kiedyś koleżankę, która pięknie grała na pianinie i wygrywała rożne konkursy, ale wcale tego nie dostrzegała i zazdrościła mi… dobrych ocen :o Wcale nic z tego dobrego nie wyszło. Zawsze trzeba pamietać, że nie można być idealnym i nie da się być najlepszym we wszystkim.

    Ja za to (jako osoba trenująca lekkoatletykę) byłam przekonana, że jestem beznadziejna na krótkich dystansach. Jakie było moje zdziwienie, kiedy okazało się, że jestem lepsza od wszystkich moich koleżanek, które nie trenowały. Bo tak naprawdę to wszystko zależy do kogo się porównujemy, zawsze będziemy od kogoś lepsi, a od kogoś gorsi. Mówi się, ze optymista widzi szklankę do połowy pełna, a pesymista do połowy pustą. Tak samo właśnie jest z porównywaniem sie do innych, można patrzeć i zazdrościć tym, którzy są od ciebie lepsi, a można patrzeć na tych, od których jest się lepszym. Jednak moim zdaniem najlepiej jest sie porównywać do siebie z wczoraj :D

    • Marta
      Marta

      Bardzo fajne spostrzeżenia, najbardziej podoba mi się „porównywanie do siebie z wczoraj” :) Poczucie, że jest się gorszym, albo lepszym w porównaniu do innych, do niczego dobrego nie prowadzi. Dziękuję Ci za odwiedziny i podzielenie się swoimi doświadczeniami :)

  • Avatar
    tarapatka

    Bardzo ciężko jest dzisiaj skupić się tylko na sobie. Wokół same pokusy i „pochłaniacze” czasu, które przedstawiają nam często gęsto wykreowaną przez kogoś rzeczywistość na potrzeby większej ilości lajków. Czasami zazdroszczę osobom, które nie funkcjonują w mediach społecznościowych, choć sama w dużej mierze korzystam z nich jedynie z racji prowadzenia bloga ;)

    • Marta
      Marta

      Tak, w dzisiejszych czasach nie brakuje bodźców do porównywania się. Z Facebooka zrezygnowałabym natychmiast, gdyby nie blog, ale korzystając z niego, pilnuję się, żeby mnie nie wciągnął :) Dziękuję za odwiedziny! :)

  • Avatar
    MotiFlow

    Świetny wpis – jak najbardziej na miejscu w dzisiejszych czasach. Warto porównywać się do samego siebie, być swoim własnym wyzwaniem, dzięki temu mamy największe szanse na wzrost, a nie dotyka nas to czym różnimy się od innych

  • Avatar
    Katarzyna

    Długo pracowałam nad tym, żeby się nie porównywać z innymi. Teraz porównuję się tylko ze starą wersją siebie. Wiem już, że każdy osadzony jest w innym kontekście. Ma inne problem i, inną ilość czasu na realizację celów, dlatego najbardziej adekwatne jest dla mnie porównywanie własnych efektów. Bardzo potrzebny tekst :)

  • Avatar
    Ula - wmojejnaturze.pl

    Porównywanie się z innymi może być zgubne, bo albo popadamy wtedy w przygnębienie, albo w samozachwyt (jeśli w tym porównaniu wypadamy w naszym mniemaniu lepiej). Tymczasem wszystko jest względne i zależy od punktu widzenia. Najważniejsze, żeby znać swoją wartość i robić swoje. Wtedy żadne porównania nie będą nam straszne 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *