historia pewnej dziewczyny

HISTORIA PEWNEJ DZIEWCZYNY – GORĄCA LEKTURA NA LATO

Historia pewnej dziewczynygorąca jak czerwcowe słońce, orzeźwiająca jak lipcowy poranek, przyjemna jak leniuchowanie w ogrodzie…Jak dla mnie – idealna lektura na lato :)

Dlaczego wybrałam właśnie ją? Bo jest jak lato – lekka, przyjemna, ciepła, romantyczna, zabawna… i można przy niej znakomicie odpocząć. Ale po kolei :)

 

Klasyczny efekt domina

Gdy Tess traci pracę, jej życie rozpada się na milion kawałków. Jak możemy się spodziewać, na tym się nie kończy, a utrata pracy jest jedynie pierwszą z całej serii katastrof. Jedno pechowe zdarzenie pociąga za sobą kolejne, niczym klocki w znanej wszystkim zabawie. W krótkim czasie uporządkowany świat bohaterki zostaje przewrócony do góry nogami, a życie zmienia się o 180 stopni. Jak się później dowiadujemy, zmienia się również Tess.

 

Lindsey Kelk i jej Historia pewnej dziewczyny

Sympatyczna, z dystansem i dużym poczuciem humoru – takie są moje wrażenia, zarówno po lekturze książki, bloga, jak i po obejrzeniu kilku filmów z kanału Lindsey na YouTube. To młoda, brytyjska pisarka (również edytorka książek dla dzieci), której sławę przyniosła bestsellerowa seria Kocham (I Heart). Na język polski przetłumaczone zostały: Kocham Nowy Jork, Kocham Hollywood oraz Historia pewnej dziewczyny.

Książka opowiada o dziewczynie z Planem. Planem na uporządkowane życie, które codziennie wygląda tak samo. Czy możemy się z nią utożsamiać? Po części tak. Wpadamy w rutynę codziennych obowiązków. Praca, dom, dzieci (lub koty :)), czasem spotkania z przyjaciółmi. Bezpieczna rutyna. Jednak co się stanie, jak któryś z trybików przestanie się kręcić? Nie mamy w zwyczaju tworzenia planów awaryjnych i przewidywania wszystkich przeciwności, które mogą nas spotkać.

Tess, nasza bohaterka, również nie miała. Jednak w przypadku lekkiej literatury dla kobiet, taki stan nie mógł się długo utrzymywać. A w życiu? Bywa różnie :)

 

“Ale wiecie jak to jest, raz na wozie, raz pod wozem.”

…czytamy w Prologu. A czytamy te słowa dlatego, że książkę rozpoczyna… trzęsienie ziemi. Nie dosłowne. Lekkie. Gdyż szalony wybryk bohaterki został zdemaskowany w bardzo nieodpowiednim momencie. Zresztą żaden moment nie byłby na to odpowiedni.

 

Walczyć, czy uciekać

Po utracie pracy, miłości i zepsuciu relacji z matką, Tess w desperacji decyduje się na szalony krok. Podszywając się pod swoją współlokatorkę, przejmuje jej zlecenie i leci na Hawaje. Beznadziejnie zakochana w przyjacielu, z surową matką i współlokatorką tyranem, prawdziwe oparcie ma jedynie w swojej najlepszej przyjaciółce, która dość szybko zostaje wtajemniczona w sytuację.

Czy przeżycia, które staną się jej udziałem, wzmocnią ją, czy jeszcze bardziej osłabią? I przede wszystkim, jak bardzo ją zmienią? Gdyż zmiana już się zaczęła.

 

Wirtualna podróż na Hawaje 

Uwielbiam Hawaje, choć nigdy tam nie byłam. Dlatego też czytanie opisów hawajskiego krajobrazu sprawiało mi ogromną przyjemność.

Wczesne, poranne słońce grzeje mi skórę. Spokojny wiaterek lekko ją chłodzi. Popijając ulubioną herbatę, czytam te słowa:

“Zatoka (…) otaczała posiadłość wdzięcznym łukiem, a jej piękne, przejrzyste wody pluskały o biały piasek, biały piasek ustępował miejsca zielonej trawie, zielona trawa otulała małe chaty u podnóża wzgórza, a każdą z nich otaczały wysokie, kołyszące się palmy.”

Opis kawałka raju przeniósł mnie na Hawaje wraz z naszą bohaterką, gdzie z zainteresowaniem mogłam śledzić jej dalsze poczynania.

 

Gorąca lektura na lato

Atmosfera książki idealnie koresponduje z letnim klimatem. Fabuła przenosi nas z zachmurzonego Londynu na bajecznie piękne Hawaje, miejsca, które ciężko opuścić, nawet w wyobraźni. Gdzie romans i kłopoty to tylko kwestia czasu :)

Mimo niekonwencjonalnego zachowania, Tess budzi moją sympatię, a na jej wybryki patrzę z przymrużeniem oka. Totalne zagubienie i rozpacz okazały się impulsem do zrobienia najbardziej szalonej rzeczy w jej poukładanym życiu. Porażka wyzwoliła ją od ograniczających schematów. Straciła wszystko, zyskała jeszcze więcej.

Owszem, miałam ochotę kilka razy porządnie nią „potrząsnąć”. Jednak chyba nawet w książkach, ciężko jest z dnia na dzień po prostu przestać być grzeczną dziewczynką.

“To była wina Hawajów. (…) Tess nie pochodziła do mężczyzny, którego ledwie znała i zdecydowanie nie lubiła, i nie całowała go, jakby świat miał się skończyć. Tess siedziałaby na tyłku i patrzyła, jak jej najlepsza przyjaciółka całuje rzeczonego mężczyznę, a potem osądziłaby ją cicho znad kieliszka pinot noir.”

 

Zabawny i lekki styl książki sprawił, że była dokładnie tym, czego potrzebowałam – radosnym i słonecznym dopełnieniem czerwcowych dni. Przyznam, że do lektury mocno zachęciła mnie również okładka. Lubię ładne rzeczy i oceniam książki po okładce, a tej nie można niczego odmówić. Jest wesoła, wakacyjna i… typowo dziewczyńska :)

 

Spróbować czegoś nowego

Mimo wyraźnie humorystycznego stylu, lektura książki inspiruje do pewnych przemyśleń, do przełamania rutyny, zrobienia czegoś nowego, nietypowego. Może nie warto zawsze stać z boku i przyglądać się, jak inni korzystają z życia? Może warto czasem zdobyć się na odrobinę pozytywnego szaleństwa? I nie musi to być romans z nieznajomym lub podróż na Hawaje… :)


A jaką lekturę Ty polecasz na lato? :)

8 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *