muzyka kojąca duszę, muzyka miłości

MUZYKA KOJĄCA DUSZĘ – MIŁOŚĆ

Zamykam oczy i jest tylko cisza. Z ciszy tej wyłaniają się pierwsze dźwięki – ciche, pojedyncze, nieprzeszkadzające. Z początku nieco rozedrgane, niczym odbijane lusterkiem,  słoneczne “zajączki”. Stopniowo jednak odnajdują siebie nawzajem, łącząc się w pełną, spójną całość – muzykę, trafiającą wprost do serca. Zanurzam się w niej w pełni i pozwalam ponieść.

Muzyka kojąca duszę, to mój pierwszy blogowy wpis muzyczny. W ten sposób chciałabym podzielić się z Tobą częścią tego, co mi w duszy gra – tym razem w tonacjach miłości. Miłości do siebie, do bliskich, do piękna tego świata.

Nasze nastroje skomponowane są z różnych melodii, na które składają się nuty radości, tęsknoty, wolności, nadziei… czy właśnie miłości. Czując się w określony sposób, dźwięków utrzymanych w tym klimacie, chcę słuchać jeszcze więcej. Więc poszukuję ich w świecie zewnętrznym.

Do dzisiejszego wpisu zainspirował mnie gorący i piękny, pierwszy miesiąc lata.

 

Miłość wyrażona dźwiękami

Dziś chciałabym Cię zaprosić na mini-koncert o miłości. Wybrałam ten temat nieprzypadkowo. Czerwiec i początek wakacji kojarzą mi się niezwykle romantycznie. Długie, słoneczne dni, piękne zachody słońca, zwiewne sukienki, kwiaty na łące, wspomnienia… Romantyzm w pełnej krasie. Do tego słońce, bujna roślinność i przesłodki śpiew ptaków sprawiają, że miłość do całego piękna jest dużo bardziej odczuwalna.

Gdzie zawodzą słowa, muzyka przemawia.

Hans Christian Andersen

Niech zatem muzyka przemówi :)

 

Szczypta spokoju, z nutką miłości

Przyjemne nastroje lubię wzbogacać odpowiednią oprawą muzyczną. Wszystkie poniższe utwory wyzwalają we mnie pozytywne emocje i cudownie korespondują z letnim, romantycznym klimatem. Mam nadzieję, że poczujesz to również, chociaż częściowo.

Kompozycje są spokojne i wyciszające, więc z powodzeniem możesz ich słuchać również przed snem (o wieczornych rytuałach pisałam w moim wcześniejszym artykule ;)).

A zatem miłego, spokojnego słuchania :)

 

Moja playlista

… to kwintesencja romantycznego spaceru przy zachodzie słońca. Tak właśnie kojarzy mi się utwór włoskiego zespołu Mystic Diversions. Lekkie, kołyszące dźwięki, wzbogacone pięknym wokalem, wytwarzają specyficzny, emocjonalny nastrój. Downtempo z domieszką chilloutu to dla mnie mieszanka wyjątkowa, idealna na lato.

Każdy, kto oglądał film 2:22, z pewnością pamięta piękną scenę przedstawienia, na którym dwoje głównych bohaterów spotyka się po raz pierwszy. Niezwykły spektakl zilustrowany został właśnie tym utworem. Równie magicznym, co filmowa Ballet Scene (a może nawet bardziej :) ).

Spokojna, lekko soulowa kompozycja młodej, angielskiej wokalistki. Nastrojowa, pełna emocji, słodko-gorzka piosenka o miłości. Łączy w sobie wszystko, co lubię: przyjemną melodię, czysty, mocny głos i emocjonalny przekaz. Do posłuchania w ciepły, letni wieczór :)

Twórczość Petera Gabriela zawsze miała dla mnie niepowtarzalny klimat, a jego piosenki towarzyszyły mi już od najmłodszych lat. The Book of Love jest utworem prostym, spokojnym i przejmującym. A wykonanie, jak zawsze, na najwyższym poziomie. Mimochodem dodam tylko, że utwór ten można znaleźć także na ścieżce dźwiękowej do filmu Zatańcz ze mną… :)

Cover znanego utworu z 1965 roku. Przyjemna, nastrojowa kompozycja, z pięknym wokalem Chan Marshall, przywodzi na myśl dawne, beztroskie lata. Przy takich dźwiękach miłość do świata wydaje się o wiele łatwiejsza. Lekki, przyjemny, oszczędny w dźwiękach utwór, budzący same ciepłe, pozytywne emocje.

Któż nie pamięta sceny z filmu Romeo i Julia, w której główni bohaterowie obserwują siebie przez szybę akwarium i są sobą coraz bardziej zauroczeni? Wykonanie Des’ree to kwintesencja wrażliwości, piękna, pasji i miłości. I choć jej tematem jest miłość niespełniona, pozostawia po sobie uczucie czegoś pięknego – wdzięczności.

Utwór z kultowego filmu Wall-e, to moja wisienka na torcie w dzisiejszym zestawieniu. Uwielbiam ten film. Do dziś nie mogę wyjść z podziwu, w jaki sposób udało się twórcom pokazać zachwyt i miłość w oczach robota. Film jest piękny i mądry, a scenę Define Dancing uważam na najpiękniejszą w historii animacji.

 

Dźwięk, obraz, uczucia

Za nami niewielki wycinek z mojej letnio-miłosnej playlisty. Mam nadzieję, że wśród wybranych przeze mnie utworów znajdziesz również coś dla siebie. Tak, sporo tu muzyki filmowej :) Dlatego, że bardzo taką lubię, po prostu. I tak już mam, że wiele utworów porusza mnie bardziej, kiedy współgrają z wyjątkowym obrazem.

W życiu moim, a zapewne i w Twoim, muzyka odgrywa ogromną rolę.  Lubię więc, kiedy często mi towarzyszy. Najczęściej szukam takich dźwięków, które odzwierciedlają moje samopoczucie, ale czasem również takich, które mogą je zmienić. A świat muzyki jest tak bogaty, że ciągle odkrywam coś nowego – i to jest wspaniałe!


A jakiej muzyki Ty lubisz słuchać? Podziel się ze mną w komentarzu :)

16 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *