work-life balance

INNE SPOJRZENIE NA WORK-LIFE BALANCE

Czy znasz takie pojęcie jak work-life balance? W książkach i wszelkiego rodzaju publikacjach spotkać się można z różnymi definicjami i różnym tłumaczeniem tego terminu. Także każdy z nas work-life balance będzie rozumiał po swojemu. Poniżej nieco moich własnych spostrzeżeń na ten temat.

 

Życie zawodowe, a życie prywatne

Work-life balance jest koncepcją mówiąca o zachowaniu równowagi, właściwych proporcji pomiędzy pracą a życiem prywatnym. Zachowanie tych proporcji niesie ze sobą wiele korzyści, zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy. Teoria teorią, a w praktyce najczęściej nie wygląda to tak różowo, a równowaga, o której mowa, jest zwykle mocno zachwiana.

W work-life balance nie chodzi o to, by nie mieszać życia zawodowego z życiem prywatnym, nie chodzi też o to, aby po ośmiu godzinach pracy automatycznie przestawić się na tryb “prywatny” i odgrodzić jedno od drugiego wysokim murem.

Osiągnąć właściwy balans, to przede wszystkim nie dopuścić, żeby praca zawładnęła życiem. To zadbać o przeznaczenie odpowiedniej ilość czasu i na pracę i na odpoczynek. A także na aktywność i dla rodziny. Czyli zadbać o wszystko, co jest potrzebne do zachowania zdrowia psychicznego i fizycznego. Strefy prywatna/zawodowa mogą się przenikać; są przecież sytuacje, kiedy czasem w godzinach pracy musimy załatwić jakąś sprawę prywatną, albo po godzinach wykonać zadanie z pracy. Gdzie “czasem” to słowo-klucz.

 

Balans, czyli nie popadanie w skrajność

Niestety często jeszcze można spotkać się z sytuacją, w której ktoś poświęca się dla firmy, mocno się angażuje, zostaje po godzinach, bierze pracę do domu lub wykonuje ją także w weekendy. Na koniec oczekuje, że pracodawca to doceni. Ale, uwaga! Przeważnie taki moment nigdy nie następuje. Dlaczego? Ludzie z reguły szybko przyzwyczajają się do korzystnych dla siebie rzeczy i w końcu zaczynają traktować je jako normę, zwykłą rzecz.

Powyższy przypadek (poświęcenie dla firmy), nie musi dotyczyć tylko pracowników etatowych. Również pracując na własny rachunek, bardzo łatwo jest się zapomnieć i bez reszty poświęcić sprawom zawodowym.

Jakie są najczęstsze skutki takiego funkcjonowania? Fundujemy sobie: wyczerpanie fizyczne i psychiczne, zerowy rozwój w innych dziedzinach życia, brak czasu na przyjemności i dla rodziny, zaniedbywanie siebie i własnych potrzeb, a do tego jeszcze frustrację, że nikt tego nie zauważa i nie docenia. O wypaleniu zawodowym nawet nie wspominam.

Drugą skrajnością jest nadmierne marnowanie czasu w pracy na rzeczy z nią niezwiązane, a następnie próba nadgonienia zadań, co nie zawsze się udaje. O ile pod okiem przełożonych łatwiej zachować dyscyplinę i zajmować tym, czym należy w miejscu pracy, to będąc swoim własnym szefem, jest to trochę trudniejsze. Prokrastynacja panoszy się tu o wiele bardziej, a wszelkiego rodzaju rozpraszacze atakują z każdej możliwej strony. Wykonywanie zadań na ostatnią chwilę kosztem jakości, niedotrzymywanie terminów, nerwowość i stres to tylko niektóre skutki zachwiania równowagi w tym przypadku.

 

Dobra forma, to dobra praca, czyli co zyska pracodawca

A może spojrzeć na kwestię korzyści dla firmy z nieco innej strony…

Czy może być wydajny i efektywny taki pracownik, który notorycznie zostaje po godzinach? Jak bardzo i jak długo może być skoncentrowany i zaangażowany?

Jak świetnym pracownikiem może być osoba, od której wymaga się tej słynnej “wielozadaniowości”, nie mogąca przez to doprowadzić żadnej sprawy sensownie do końca, o niezbędnej koncentracji nie wspominając? Narażonej na ciągły stres z tego wynikający?

Jak dobrym pracownikiem może być człowiek, który jest tak przepracowany, że nie ma czasu ani siły zadbać o swoje zdrowie? Spędzić czas z rodziną? Lub po prostu odpocząć, nie robiąc nic.

Jak bardzo zadowolony może być pracownik, któremu oferuje się pseudo warunki do rozwoju w innych obszarach? Owszem, przecież może się rozwijać i angażować w ciekawe projekty, ale… dopiero jak wykona wszystkie swoje standardowe obowiązki.

Czy osoba zestresowana, przeciążona, źle opłacana i niedoceniana poleci firmę, w której pracuje innym osobom, jako dobre miejsce pracy? Think twice.

Raczej sam, bez żalu ją opuści.

 

Nie czekaj, aż ktoś zrobi coś za/dla Ciebie

Możesz się zwyczajnie nie doczekać. Choć powszechnie panuje opinia, że o work-life balance powinien zadbać pracodawca, to nie do końca się z nią zgadzam. Owszem, pracodawca w wielu obszarach może bardzo pomóc (patrz: powyższe). Jednak uważam, że jeśli naprawdę masz na uwadze swój dobrostan, to przede wszystkim Ty sam musisz o to zadbać i nikt Cię w tym nie wyręczy.

Jeśli pracujesz na własny rachunek zadbaj o odpowiednie warunki do pracy i do odpoczynku. Pożegnaj się z prokrastynacją, zredukuj rozpraszacze. Poproś rodzinę o wsparcie w utrzymaniu tego stanu, jeśli trzeba. Wsłuchaj się w swój organizm i nie lekceważ znaków ostrzegawczych. Nie dopuść do przepracowania. To niczemu nie służy i nie jest drogą do sukcesu.

Jeśli pracujesz na etacie, powyższe porady również znajdą zastosowanie. Idealnie byłoby, aby pracodawca pomógł Ci i stworzył odpowiednie warunki lub przynajmniej nie uniemożliwiał zachowania tej równowagi. I nie chodzi tu o tworzenie pokojów relaksu, salonów gier, czy organizowanie wypadów integracyjnych. Ani to, ani pakiet benefitów naprawdę nie załatwi sprawy. Chodzi o to, aby o pracownika dbać, ale dbać w sposób przemyślany i rozsądny. Czyli np. zadbać o redukowanie przyczyn najczęściej pojawiających się problemów. Lub zainwestować w szkolenia podnoszące konkretne kompetencje. A także: doceniać, nie przeciążać obowiązkami, nie wymagać ciągłych nadgodzin i czegoś, co chyba robi najwięcej szkody – wielozadaniowości.

 

Jak dbam o swój work-life balance

Mam świadomość, że najwięcej zależy ode mnie, nikt nie zadba o mnie lepiej niż ja sama. Nikt też nie wie lepiej jakie są moje granice lub zasady, których nie chcę naruszać. Praca stanowi część naszego życia, warto więc zadbać o to, żeby czuć się w niej dobrze.

Wypracowałam sobie kilka sposobów, dzięki którym moja praca jest lepszej jakości, a mój dobrostan na tym nie cierpi. Oto niektóre z nich:

  • Będąc w pracy, jestem w pracy, będąc w domu, jestem w domu. Co to oznacza? Uważność, oczywiście :) To u mnie absolutna podstawa. Staram się jak najbardziej koncentrować na czynnościach, które wykonuje w pracy, być w tej pracy, słuchać i obserwować co się dzieje wokół mnie. Po wyjściu do domu – podobnie. W pełni poświęcam swoją uwagę temu, co mam do zrobienia, temu, gdzie i z kim jestem.

 

  • Praktykuję “jednozadaniowość”. Wielozadaniowość to zmora i mam nadzieję, że prędzej czy później przestanie być modna (oby nastąpiło to prędzej, niż później). Rozpoczynam i kończę zadanie, w miarę możliwości maksymalnie ograniczając rozpraszacze. Jeśli zadanie wymaga dużych zasobów czasowych i nie da się zrealizować go “jednym ciągiem”, to staram się przerwać w takim miejscu, żeby łatwo było mi się w nim odnaleźć i płynnie kontynuować.

 

  • Korzystam z kalendarza, planuję zadania. Wszystkie ważne terminy zapisuję w kalendarzu, aby niczego nie przegapić. Duże zadania rozbijam na mniejsze i realizuję etapami – dzięki temu nie gubię się, a także widzę, jak praca idzie do przodu :)

 

  • Pamiętam o przerwach, w trakcie których wstaję od komputera. Poza najważniejszym aspektem takiej przerwy, czyli dbałości o oczy i kręgosłup, wracam do obowiązków z odświeżonym umysłem.

 

  • Dbam o dobrą komunikację. To naprawdę ułatwia życie (również to w pracy) i mnie, i innym :)

 

  • A po pracy – czas dla rodziny i na przyjemności :) Wspólne wypady nad morze lub wyprawę “surwiwalową”, książki i inne zainteresowania (których mam całe mnóstwo). Czerpię korzyści z chwili obecnej, ładuję baterie.

 

Co jeszcze możesz zrobić?

Na pierwszym miejscu zawsze jesteś Ty i Twoje zdrowie. Możesz skorzystać z moich sposobów, aby zmniejszyć napięcie i stres w pracy na tyle, na ile jest to zależne od Ciebie. Możesz również wypracować własne, słuchając siebie.

Praca jest ważną częścią naszego życia. Choćby z uwagi na to, rozmowa o pracy poza nią nie jest zakazana. Masz problem, coś Cię dręczy i nie wiesz jak sobie z tym poradzić? Jeśli rozmowa o tym z kimś bliskim przyniesie Ci ulgę lub pomoże w inny sposób – rozmawiaj!

Pamiętaj też, że to jest w porządku, jeśli czasem mówisz “nie”. Realistycznie oceniaj swoje możliwości. Nie bierz na swoje barki zbyt wiele. Jeśli czujesz, że nie podołasz, że z jakiegoś powodu nie możesz lub nie chcesz czegoś zrobić, po prostu powiedz “nie”.

 

Zadbaj o pracę, zadbaj o siebie

O samym pojęciu work-life balance dowiedziałam się właściwie dość niedawno, choć działania zmierzające do zachowania równowagi w tym obszarze, wdrażam w życie praktycznie odkąd pamiętam. I im bardziej mi się to udaje, tym lepsza jakościowo jest moja praca. I oczywiście zdrowie.

Praca jest bardzo ważna i warto o nią dbać. Nie zapominaj jednak o zadbaniu również o siebie. Bo Ty jesteś ważniejszy.


A co Ty sądzisz o koncepcji work-life balance? Co oznacza ona dla Ciebie?

16 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *